Rano byłam z Samantką u Pediatry. Bidulka nie najlepiej się czuła i źle wyglądała. Do lekarza przyniosłam kartka, które zostawiła mi lekarka z pogotowia (lista leków wraz z dawkowaniem oraz skierowanie do szpitala) i powiedziałam, co mi powiedziała. Na to Pediatra mi powiedziała,
Po południu, po drzemce, Sami była jakaś nie swoja. Jakby śpiąca, ale nie śpiąca… Tak jakby po spaniu nie mogła się do końca dobudzić. Myśleliśmy z Rafałem, że to przez pogodę. Cały dzień przechodziły burze i średnio co 1,5godziny padało.
Niunia jest ciekawa całego świata- wszystkiego chce dotknąć, wszędzie pójść… Byłyśmy ponownie na placu zabaw. Lubię tam chodzić, bo gdy widzę jak to się podoba Samantce, że ma już swoje ulubione huśtawki i jak się uśmiech a na zjeżdżalni, to aż mi serce rośnie.
Niedzielnym, letnim zwyczajem wybraliśmy się na spacerek- żeby spędzić troszkę czasu tylko w Trójeczkę. Szkoda tylko, że pogoda stopniowo się psuła. Rano, kiedy się zbieraliśmy świeciło słoneczko, zanim wyszliśmy już było pochmurnie, a w trakcie spaceru złapała Nas burza i deszcz…
Po południu pojechałam z Niunią na Planty. Korzystam z Córcią z pogody póki się da. W tym roku są takie zawirowania w pogodzie, że nigdy nie wiadomo co będzie jutro. Lato (pogoda) jest zupełnie nieprzewidywalne- jednego dnia upał, że się siedzi przed wiatrakiem, a następnego wychodząc
Rano Sami zawsze ma dobry humorek i jak co rano cieszyła moje i Rafała oczy roześmianą buzią! Nie zmienia to jednak faktu, iż w nocy ponownie źle spała (to już 4 razy z rzędu). Kiedy leżała i brukała sobie u Nas łóżku, podczas gdy się pięknie, szeroko uśmiechała i chichrała, miałam możliwość


