Lipiec

17

Ciężki dzień…

Samantka wcześnie się dzisiaj obudziła. Kręciła się w łóżeczku już ok. 7-mej. Ostatecznie otworzyła oczka o 7:50, wstała w łóżeczku o 8:20. Podjęła jeszcze nieudaną próbę spania. Humor miała nie najlepszy. Mruczała sobie, narzekała na coś… Kiedy wyjęłam Ją z łóżeczka nieco się rozpogodziła, ale to nie była moja Samantka- ta wesolutka, uśmiechnięta od rana. Widać było, że się nie wyspała. Miała małe, zmęczone oczka. Co chwilę się tuliła, wychodziła na Nasze łóżko i się kładła. Na dodatek zwymiotowała mi część śniadanka…

Już nie wiedziałam co jest przyczyną Jej złego samopoczucia. Początkowo myślałam, że to upał i zaduch- że z powodu takiej pogody się obudziła. Jednak po tym zwróceniu śniadanka, sama byłam rozbita. Wymiotuje jak jest chora. Skoro ostatnio nie wymiotowała (tylko na początku nawrotu infekcji) to co?? Pogarsza Jej się?? Mimo, że ma antybiotyk?? Na domiar złego, zapomniałam, nie pomyślałam i niedopatrzyłam że antybiotyk ma być w lodówce, a ja go trzymałam u Nas pokoju, gdzie temp. waha się w przedziale 25-28 st. Celsjusza. Na całe szczęście dzisiaj już kupiłam nową buteleczkę antybiotyku. Przez to ja też zrobiłam się rozbita…

Po południu Sami zdrzemnęła się tylko godzinkę, bo wystraszyła się dzwonka do drzwi (Aneta).

Humorek nieco poprawił Jej się wieczorkiem- kiedy to ok. 19-tej poszliśmy w trójeczkę na spacerek.  Udało mi się namówić Rafała na spacerek z Nami!! :) Było BARDZO przyjemnie, a i na polu też zrobiło się przyjemniej, bo już nie było takiego zaduchu.




Komentarze zamknięte