Czerwiec

29

Z tramwaju do tramwaju- a gdzie tuptanie??

Dzisiaj pawie cały dzień spędziliśmy w trasie- rano byłam z Niunią na wizycie kontrolnej u Pediatry, Rafał musiał jechać z Dziadkiem na działkę, musieliśmy jeszcze jechać na uczelnię, a trzeba było jeszcze z Niunią na badanie żołądeczka jechać i powiedziałam Ciotce, że do Niej wpadniemy. Oj, Samantka się dzisiaj najeździła- z tramwaju w tramwaj. Ciągle gdzieś, ciągle szybko. Na badanie pojechałyśmy same, bo Raf był wówczas na działce. Na dodatek Sami wywinęła mi numer- dostała krwotoku z ust. Jak się okazało, przez żołądek. Ale się zdenerwowałam… A i tak dobrze, że poszło w tę stronę, a nie np. na śledzionę! Ufff… Tyle chociaż dobrego w tym nieszczęściu.

Ok. godz. 17-tej Sami zaczęła się już niecierpliwić i denerwować co z tym Jej chodzeniem. Jak to dobrze, że taki z Niej Aniołeczek i tak długo wytrzymała (od 11:10). Wyjęłam Ją więc i troszkę pochodziłysmy sobie, bo o tej porze najważniejsze było już za Nami. W domu byliśmy o 19:15. Trasę od przystanku tramwajowego do klatki Sami przeszła na własnych nóżkach- ku Jej wielkiemu zadowoleniu!

A wieczorkiem, kiedy pościeliłam nasze łóżko, pierwsza wpadła w pościel i zaczęła swoje co wieczorne harce pościelowe :) Ale Ona to lubi- w sumie to nic dziwnego, bo wówczas wygłupiam się do Niej jak najęta i do tego Ją łaskotam i całuję… bo jak tu nie całować takiej słodkiej Istotki?? :)

Kontrola u Pediatry:

Samantka ma ładniejsze gardełko, osłuchowo jest czyściutka, ale…no waśnie, zawsze jest jakieś “ale”. Sami ma zainfekowane węzły chłonne. To przez katarek. Mam Jej częściej- nawet co 20 min, odciągać katarek i zwiększyć ilość psikania Euphorbinu nawet do 10 razy na dobę. Przez 10 dni mam Jej podawać leki i już nie przychodzić do kontroli (chyba, że Jej nie przejdzie).




Komentarze zamknięte