Byliśmy dzisiaj nad bulwarami wiślanymi. Patrzyliśmy jaki poziom ma Wisła i jak wygląda ta okolica po powodzi, która parę dni temu zaczęła ustępować. Poziom rzeki był jeszcze wysoki, trochę Nas to zaskoczyło, bo spodziewaliśmy się niższego poziomu. Chodniki tuż przy rzece były nadal zalane.
Samantka sobie przetuptała całą trasę od Mostu Grunwaldzkiego, aż pod Jubilat i jeszcze było Jej mało! Kiedy wkładaliśmy Ją z Rafałem do wózka, nie podobało Jej się to. Pojawił się mały grymas, ale Sami jest spokojnym dzieckiem, więc nie jest to ani zbyt głośne, ani długie.
Spacerek był bardzo udany- pogoda dopisywała Nam tak samo jak humor! Było świetnie! Przeszliśmy wzdłuż Wawelu, zahaczyliśmy jeszcze o Rynek. Jak zawsze w takich sytuacjach, czas szybko mi zleciał, zbyt szybko.
Samantka chodzi trzymając się wózka. Na razie chodzi albo za dwie rączki, albo trzymając się czegoś. Jakoś mi się nie pali do Jej samodzielnego chodzenia, bo wówczas zacznie się pilnowanie na maxa. Z drugiej zaś strony każdy taki teoretycznie trudny okres z Niunią do tej pory przebiegał spokojnie, więc pewnie i tym razem wcale tak strasznie jak to Nam opowiadają nie będzie.

















