Po popołudniowej drzemce zabrałam Niunię na spacerek. Najpierw Samantka siedziała sobie i jechała w wózeczku, później zatrzymałyśmy się na niedużym, ale przyjemnym placu zabaw. Niunia chciała troszkę potuptać. Wyjęłam Ją z wózeczka i użyczyłam moich rąk do trzymania się
Smantka miała taką frajdę tuptając sobie po tym placu. Chwilę się pohuśtałyśmy na huśtawce (Córcia siedziała mi na kolanach), ale zbytnio Jej nie cieszyło. Największą frajdę miała w piaskownicy
Stała sobie i nóżką podrzucała piasek do góry- raz lewą raz prawą. Jak Jej się to podobało…
Aż nie chciała wracać do domu
W ogóle chciała tylko chodzić, na ręce też nie
O 18-tej Rafał przyszedł po wózek (zabrał go do domu bo mi i tak był niepotrzebny:p). Po- malutku wracałam z Córcią do domu. O 18:50 dotarłyśmy
I pora na obiadek…





