Luty

7

Nowinki kulinarne

W dniu dzisiejszym, kiedy to jedliśmy z mężem śniadanie, Samantka zaczęła wyciągać rączki do widelca. Jedliśmy parówki i pomyślałam sobie: “Dam Niuni na spróbowanie”. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, Mysia zjadła cały kawałek, który był dość spory. Memlała i memlała go w buzi, aż zjadła. Byłam pewna, że wypluje, bo z większymi kęsami w obiadku (które są sporo mniejsze od tego kawałka parówki) ma problemy, krztusi się, a tu proszę- nie dość że zjadła ten kawałek, który Jej dałam, to jeszcze chciała więcej- i dostała :)




Komentarze zamknięte