Grudzień

24

Pierwsza Wigilia

To wyjątkowy dzień…jeden jedyny taki w roku. W tym roku był niezwykły także ze względu na obecność Samantki- to Jej pierwsze Święta Bożego Narodzenia!. Do tej pory spędzaliśmy święta we dwoje, a od teraz zawsze będzie Nam towarzyszyła Córcia! :) Teraz wszystko nabiera nowego wymiaru, znaczenia i celu…Najprostsze świąteczne przygotowania mają już zupełnie inny cel. Chociażby ubieranie choinki- teraz nie ubierałam jej dlatego, że są święta i zawsze się ją ubierało, ale dlatego, że jest Dzieciątko, któremu choinka się podoba. W kupnie prezentów najważniejszy był ten dla Samantki- żeby się ucieszyła, żeby miała radość ze świąt… Wszystko było podszyte dobrem dziecka… I to takie inne uczucie, takie nowe wrażenia…

Jak co rano w Wigilię, poszłam do kuchni, w której na długo zabawiłam- zupa grzybowa, łosoś, kotlety – trochę mi zeszło z ich przygotowaniem. Kiedy już się z tym uporałam Mama- Teściowa zajęła się barszczem czerwonym i łazankami. Ja trochę ogarnęłam kuchnię. Byłam wypompowana o godz. 13.30. Na dodatek nie było wody- awaria do godz. 16.30.

Przyszłam do pokoju- Samantka akurat się wybudziła z pierwszej drzemki. Do tej pory był z Nią Raf. Ja z Niunią zostałam- troszkę się powygłupiałyśmy, pośmiałyśmy, a później Ją przewinęłam i nakarmiłam. Rafał w tym czasie poszedł odkurzyć i ubrać choinkę u Mamy w pokoju ( w czym Mu pomogłam). W między czasie przyszedł Dziadek Rafała i razem z Mamą oglądali sobie telewizor.

Kiedy wszystko było gotowe ogarnęłam samą siebie i o godz. 14.30 już wszystko było gotowe. Trzeba było tylko zaczekać jak przyjadą Aneta, Zbyszek i Nataniel. Plany się trochę pozmieniały, bo mieli być wcześnie (właśnie koło 14-15), ale w rezultacie byli o godz. 17.25 i pod koniec już tylko ja chciałam na Nich czekać z kolacją wigilijną (mimo tych wcześniejszych zatargów). Wszyscy byli głodni. Mama chciała podawać posiłki już o 16-tej, ale zaproponowałam żebyśmy już poczekali na resztę.

Samantka akurat o 16.50 usnęła. Obudziła się o 18.00- kiedy już kończyliśmy wieczerzę wigilijną. Dokończyłam łososia z chałką (ostatni posiłek) i przyniosłam Ją do pokoju Mamy, gdzie wszyscy siedzieliśmy.

O godz. 18.40 zabrałam się za podawanie prezentów spod choinki. Po ich rozdaniu Dziadek Nas pożegnał. W dużym siedziałam z Sami, do godz. 19.40 po czym razem z Nią i mężem poszliśmy do Nas do pokoju rozpakować Nasze prezenty. Wróciliśmy jeszcze do reszty towarzystwa, z którą ostatecznie pożegnaliśmy się o 20.55- czas kąpielki Sami.

Samantka znowu cieszyła się prezentami! Wszystkie prezenty otworzyła sobie sama :) Co prawda troszkę nieporadnie Jej to szło i w sumie to chyba otwierała je przypadkiem ( a przynajmniej pierwszy z nich, bo przy 3-cim to już wiedziała o co chodzi), ale jak na 9-cio miesięcznego Szkraba, radziła sobie całkiem dobrze! :) Tak się przy tym rozpędziła, że nawet zabrała się za prezent Taty :) Z czego oboje z Rafałem się śmialiśmy :) Sami dostała:

Od Rodziców (czyli Nas :D ):

- interaktywna zabawka “Pudełeczko na klocuszek”

Od Babci:

- komplet: ogrodniczki + bluzeczka

- ręcznik kąpielowy

Od Anglików:

- granatowy dresik i gąbka

Od teraz już wszystkie święta będą Jej drugimi, trzecimi…itp. Jak ten czas leci. Przecież dopiero co się urodziła, a tu już za chwilę będzie miała roczek… :)




Komentarze zamknięte