Sierpień
23
Wycieczka…w góry
Dzisiaj udaliśmy się po raz pierwszy w Trójeczkę na taką wyprawę. Pojechaliśmy autokarem do Zakopanego. Takie małe wakacje… Szkoda tylko, że nie był to czysto relaksacyjny wyjazd. Częściowo pojechaliśmy tam z musu. Jednak dobrze, że tak się stało,bo inaczej pewnie byśmy tkwili cały czas w Krakowie.
Pierwszy raz Sami tak długo gdzieś jechała. Była najmłodszym, a zarazem jednym z najgrzeczniejszych pasażerów. Niektórzy dorośli hałasowali, a Ona była jak mysia
Na początku podziwiała sobie przez szybę widoczki z kolan Taty, później w Jego ramionach usnęła (25 min), a po przebudzeniu ja Ją wzięłam na kolana. Tuż przed Zakopanem, po 2 godzinach i 5 minutach jazdy zaczęła troszkę się wiercić i lekko grymasić. Zaczęłam się z Nią bawić Jej pluszowym słonikiem i bez płaczu dojechaliśmy do celu. Troszkę się z Rafałem obawialiśmy podróży- pierwszy raz i to jeszcze z takim Maluszkiem. Było jednak – i na szczęście – bardzo dorze.
Pogoda przez cały dzień była średnia. Na początku kopił deszczyk, a słońce wyszło dopiero wieczorem, jak już się kierowaliśmy do kwatery.
Pojechaliśmy do Zakopanego, ponieważ musiałam przeankietować turystów i mieszkańców oraz przeprowadzić wywiad z Dyrekcją Tatrzańskiego Parku Narodowego (do pracy inż).
Samantka rozglądała się na Krupówkach, jadła mleczko w McDolands’ie i pięknie się uśmiechała. To był cudowny dzień!! Wreszcie cały dzionek tylko z moim mężem i Córusią! Samantka wgóle nie miała kolek! I duży apetyt – zapewne górskie powietrze Jej posłużyło.
W kwaterze byłą cichutko, nie płakusiała. Wieczorem troszkę się z Nią powygłupiałam, a później tatuś oglądał z Nią TV i nakarmił Ją. Kąpaliśmy Samcię w turystycznych warunkach – w zlewie. Spała sobie z Nami – na łóżku
- Przed Gubałówką
- Drożdżówki przed TV




