Wieczorem Samantka miała jakieś gorsze chwile… Po kąpielce, kiedy Ją wycierałam, ubierałam i pielęgnowałam miała bardzo dobry humorek – gaworzyła do mnie i uśmiechała się co chwila. Pźniej zakropiłam Jej nosiu i Raf zaczął Ją karmić. Nic nie wskazywało tego co miało miejsce po karmieniu.
Samantka zaczęła płakać- co raz głośniej i głośniej. Ani, ani Raf nie mieliśmy pojęcia o co chodzi. Była umyta, nakarmiona, przewinięta – nawet sprawdziłam czy przypadkiem nie ma kupki – ale pampers był pusty. Po rostu płakała a z oczek leciały Jej krokodyle łezki.
Cumelka nie chciała, przytulanie nic nie dawało, a na próby porozmawiania sobie z Nią, nie reagowała.
Rafik zapytał mnie kiedy wychodzą ząbki – że może Ją dziąsełka bolą i dlatego tak płakusia. Na to jednak ma jeszcze troszeczkę czasu -1-2 miesiące.
W końcu położyłam się do łóżla, bo już byłam zmęczona, i Córcię obok siebie – głaskałam Ją, mówiłam do Niej, po ok 20 min w końcu wzięła cumelka, troszkę go possała i usnęła. Mój Małżonek odłożył Ją do łóżeczka.
Oboje jednak nie wiemy o co Jej chodziło…a Sami nie jest dzieckie, które płacze bez powodu!


