Czerwiec
25
Czas na zakup zabaweczki
Dzisiaj, po zasileniu Naszego konta gotówką, postanowiliśmy iść do sklepu, żeby kupić Córci zabaweczkę. Wbrew Naszym przypuszczeniom, wcale nie było to takie proste… Zabawek co prawda jest w sklepach bez liku, ale nie takich jakie my chcieliśmy. Szukaliśmyzabawki, która jednocześnie będzie:
- pluszowa
- edukacyjna
- ładna
- grająca
- i mimo wszystko niezbyt droga.
Okazało się jednak, że to troszkę za dużo. Po pierwsze tego typu zabawki kosztują dość sporo – od 50 do 250zł. Nie ma zabawek, które jednocześnie grają (mają pozytywkę) i są edukacyjne. W sklepie zauważyliśmy, że wiele leżących na półkach zabawek, które powinny grać było już zepsutych. Dało Nam to do myślenia.
Po godzinie spędzonej w jednym z salonów dziecięcych wybraliśmy i kupiliśmy bardzo fajnego pluszowego słonika, który jest ładny (żywe, dobrze współgrające kolory) a do tego wpływa na rozwój niemowlaka poprzez różne elementy (szeleszczące, dzwoniące i grzechotające) a do tego można go przyczepić do wózka.
Byłam zadowolona – wreszcie kupiliśmy zabaweczkę, którą razem wybraliśmy
Raf był już nastawiony na jej zakup, bo od dawna o tym mówiłam. Spośród mojej wstępnej selekcji (5 zabawek) On dokonał ostatecznego wyboru. Mam nadzieję, że Samantka chętnie będzie się nim bawić. W sklepie nie wykazywała zainteresowania zabawkami, bo już była głodna. A ja, zobaczyłam kilka fajnych jesiennych ciuszków w atrakcyjnej cenie i mam nadzieję, że za jakiś czas pójdę razem z mężem i Córcią do tego salonu…i coś Jej wspólnie kupimy…


