Czerwiec
17
Zdróweczko Samantki
Od ostatniej kontroli minęło wiele wypitych porcji syropku, wiele odciągań katarka i nie jedna zużyta pieluszka
Moim zdaniem Sami czuje się lepiej. Mniej kaszle – nie jest to już tak męczący i długotrwały kaszel jak w ubiegłym tygodniu, ale jest bardzo częsty. Lepiej, lżej się Jej przez toje. Do tego wrócił Jej apetyt – teraz nie je tak jak na początku choroby po 90-110 ml, a 150-160 ml i podczas jedzenia nie kaszle Jej co chwilkę. Do tego humorek też ma lepszy – już z Nami gaworzy i uśmiechem rozjaśnia Nasze dni!
Po południu poszliśmy z Rafałem do kontroli z Sami. Pani Doktor powiedziała mi (bo Rafał gdzieś utknął i z Nami nie wszedł), że jest lepiej, ale Samantka ma jeszcze duży katar no i ten kaszel… Czyli to, co ja obserwuję w domu. Gardełko ma trochę zaczerwienione, ale Pani Dr stwierdziła, że zarówno to zaczerwienienie jak i kaszel są wynikiem kataru. Mam dokupić Sami jeszcze aeroloz do nosia Euphorbium i nadal odciągać katarek i oklepywać plecki. Na spacery może już wychodzić, wygrzewać się na słoneczku, ale:
- absolutnie MUSZĘ Ją chronić przed osobami przeziębionymi i chorymi
- nie wolno Jej ani przegrzewać ani chłodzić!
- narazie ja nie mogę Jej całować, bo też jestem troszkę przeziębiona :/ (czego już unikałam, bo sama o tym wiem)
- trzeba na Nią bardzo uważać, bo jeszcze nie była na nic szczepiona, a jako że ja mam niską odporność, to za dużo Jej nie przekazałam
Byłam troszkę zła na Rafała, bo zamiast z Nami wejść, to On sobie stał przed wejściem i jak zwykle ostatnio – gadał przez telefon. To albo Córeczka, albo telefon.


