Kolejna wizyta na uczelni. Byłam z Córcia. W Dziekanacie wszyscy się Nią zachwycali. Naprawdę było przyjemnie. Wszyscy w Dziekanacie- bez wyjątków- byli sympatyczni, a szczerze mówiąc, już myślałam, że niektóre osoby nie umieją się uśmiechać
Jednak na widok Sami nie było osoby, która by się nie uśmiechała.
Po 3-cim posiłku, Raf zajął się Samantką. Robił Jej “kosi łapki” co Ją rozśmieszało i przecudnie się uśmiechała!




