Dzisiaj byliśmy z Samantką u Pediatry. Byłem zaskoczony – oczywiście pozytywnie – że Córcia była taka spokojna. Byłem pewien, że podczas badania będzie płakała, krzyczała. Kiedy weszliśmy do przychodni, w gabinecie był jakiś bobas i tak płakał, że na korytarzu było go wyraźnie słychać. Moja Samantka tylko troszkę pogrymasiła, kiedy Ela położyła Ją na wagę (zimną) i kiedy Pani Doktor słuchała Jej słuchawką, która była zimna. Pani Doktor Ją chwaliła- że taka grzeczna, spokojna i cichutka. Miło jest słyszeć takie pochwały odnośnie własnej Córeczki
W sumie wszystko było dobrze, poza niewielkimi szmerami w serduszku… Pani Doktor powiedziała, że może to być wywołane samym porodem i ustabilizuje się samo do 4 tyg, albo Mała ma anemię od Mamy lub niestety jest to wada i trzeba iść do Kardiologa. Pani Doktor powiedziała, że szmery są niewielkie i żebyśmy się narazie niczym nie martwili- zobaczymy co będzie za 4 tyg, kiedy to mamy przyjść do kontroli. Oczywiściw Ela przez klika godzin była smutna- kilka razy Jej powtarzałem, że póki co mamy się nie martwić i najważniejsze, że Lekarka zwróciła na tę nieprawidłowości uwagę.


